In Secret (2013)


Po śmierci matki Therese zostaje oddana przez ojca pod opiekę ciotki, która mieszka z chorowitym synem Camille w niewielkim domu na prowincji. Kiedy dorasta Camille, dzięki znajomościom matki, dostaje pracę w Paryżu, a jeszcze przed wyjazdem poślubia swoją kuzynkę. W stolicy cała trójka prowadzi dom i niewielki sklep. Kiedy Camille przyprowadza na czwartkowe spotkania, gdzie towarzystwo gra w domino, przyjaciela z pracy nic nie wskazuje na to, by spodobał się on Therese- artysta, niezbyt ładnie pachnący? nie...Jednak po jakimś czasie samotna, młoda żona i przystojny malarz zaczynają sie mieć ku sobie. Ich romans, coraz bardziej burzliwy, doprowadza do zaplanowanej tragedii, której konsekwencje nie przyniosą im ani szczęścia, ani pieniędzy. 
 "In secret" to pierwszy,pełnometrażowy film Charlie'go Strarron'a- aktora i scenarzysty, powstały w oparciu o powieść (a właściwie sztukę "Teresa Raquin") Emila Zoli- francuskiego pisarza, tworzącego pod koniec XIX wieku. Sam autor został skrytykowany za swoje dzieło, które było zbyt mroczne, zbyt gotyckie dla czytelników końca wieku. Zresztą reżyser w sposób niezwykle drobiazgowy, niemal po 150. latach bardzo realistycznie oddał ów klimat grozy, poprzez muzykę, stroje oraz charakteryzację aktorów, a także scenografię- ciemne, niepokojące wnętrza, wąskie zaułki. Te przytłaczające obrazy, które z niezwykłą precyzją miały przywrócić świetność i pamięć sztuce Zoli, okazały się niestety zbyt mało komercyjne dla współczesnej kinematografii. Film nie doczekał sie ani dystrybucji kinowej (na pewno nie w Polsce) ani premiery na DVD czy Blu-Ray, ale czy na pewno szkoda? "In secret" to można by powiedzieć francuska wersja "Zbrodni i kary" dwoje kochanków- zaniedbana przez męża żona i jego przyjaciel, potajemnie z nią romansujący, postanawiają być razem,a aby to zrobić muszą niestety zabić. Przychodzi im to dosyć łatwo, szczególnie jemu, zakochanemu czy to w niej, czy w pieniądzach matki Camille'a, do końca nie wiadomo, film jedynie sugeruje, że istnieje taka możliwość. W każdym bądź razie zaraz po śmierci, jak to po śmierci, następuje żałoba- kochankowie oddalają się od siebie, matka po stracie syna rozpacza, znajomi rzadziej zbierają się na czwartkowych spotkaniach i tylko z rzadka pojawiających się dialogów widz może wywnioskować, iż czas mija.Młody mężczyzna utonął, jednak życie musi toczyć się dalej, gdy więc mija czas żałoby, znajomi madame Raquin, namawiają ją by wydała, kuzynkę-wdowę ponownie za mąż. Oczywiście wybór pada na Laurent- kochanka-mordercę. Czyli co? happy end?spełnienie marzeń dwojga młodych? Niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że bycie mordercą, spiskowcem, wspólne planowanie życia i wspólne planowanie czyjejś śmierci nie wychodzi ani Theresie ani Laurent'owi na zdrowie. Podobnie jak w "Zbrodni i karze" (książka została wydana dosłownie rok przed premierą sztuki Emila Zoli) dostajemy w "In secret" psychologiczny rys dwojga ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z konsekwencjami swoich czynów, popadają w paranoję, wyrzuty sumienia nie dają im spokoju, podobnie zresztą jak nocne koszmary. Jednak w przeciwieństwie do Raskolnikowa, który żył sam ze swoim sekretem, młodzi powinni mieć siebie nawzajem...i tutaj następuje zaskakujący zwrot akcji i emocji. Bowiem Theresa i Laurent wbrew temu co można by przypuszczać czy logicznie wnioskować, zamiast trzymać się razem- w końcu wspólna tajemnica łączy, są wobec siebie coraz bardziej opryskliwi i agresywni, można powiedzieć, że kochają się i nienawidzą wzajemnie. Dodatkowo atmosferę niechęci i osaczenia podsyca matka Camille'a, która patrzy i słucha.
Film można teoretycznie podzielić na dwie części. Na akcję, która rozgrywa się przed i po dokonaniu zbrodni. Z samej gry aktorskiej można wywnioskować, kiedy następuje ów podział. Niestety o ile pierwsza część przepełniona pasją i erotyzmem wydaje się być dobrze zagrana, o tyle część druga to wymuszona złość, lęki i nienawiść, które sprawiają wrażenie sztucznych, odtworzonych, niemal przeczytanych z kartki. Szkoda, bo dobrze poprowadzona mogłaby nadać spójną całość niemal 2-godzinnej produkcji, a tak otrzymujemy rozerwany na dwie części dramat, który po pierwszej dobrej części wytrąca nas z oglądania (i niekiedy z równowagi). Grze aktorskiej oczywiście nie można niczego zarzucić. Świetna Elizabeth Olsen- choć młoda, jako aktorka nie musi już niczego udowadniać, to wprawdzie jej pierwszy film kostiumowy, ale usztywniane drutami suknie niezbyt krepują jej ruchy za to sporo zakrywają, przez co może wykazać się grą poprzez mimikę twarzy. Oscar Isaac z kolei ma spore doświadczenie zarówno w pracy z kostiumami z różnych epok ale i współpracą z kobietami i choć kojarzyć się może z typami spod ciemnej gwiazdy to w roli kochanka nieźle się sprawdził. A Jessica Lange dostała wprawdzie drugoplanową rolę, co wcale nie oznacza, że jej postać przeszła niezauważona, wręcz przeciwnie, jej udział w drugiej części "In secret" nieco ratuje cały film, bo przecież najlepiej pamięta się początek i koniec czy to wiersza, czy artykułu czy nawet produkcji filmowej. Gdzie więc może leżeć błąd drugiej połowy "In secret"? Zapewne w scenariuszu. Ma się bowiem wrażenie, że twórca chciała jakoś sztucznie przyspieszyć akcję: może więc poganiał aktorów?może gonił go termin premiery i nie potrafił dostatecznie skupić się na swojej pracy? a może po prostu uznał, iż nie taki efekt chciał osiągnąć,a nie było już czasu na poprawki? Tak czy siak to co widzimy na ekranie nie wszystkich będzie satysfakcjonowało. Część może nawet uznać, że produkcja jest słaba, choć w moim przekonaniu scenariusz był dobrze napisany...przynajmniej do połowy. Czy więc polecam "In secret"? Tak jeśli ktoś jest miłośnikiem powieści Emila Zoli lub fanem Elizabeth Olsen- jak ja, to czemu nie. Natomiast jeśli ktoś szuka dobrego filmu kostiumowego to radzę pominąć ten tytuł, na pewno znajdzie się coś lepszego do obejrzenia. 

Autor:  Kaśka O.