Centurion (2010)

Cesarstwo Rzymskie toczy wojnę z ludem Piktów o północną część Brytanii w 117 roku. Centurion Quintus Dias z kilkoma żołnierzami uciekają z życiem po rozgromieniu IX legionu. Tak wyglądają realia kostiumowej opowieści w reżyserii Neila Marshalla pt. Centurion, który nakładem Monolith Video zadebiutował w Polsce na DVD. Czy jest to krwista historia zachowująca brutalne realia okresu Starożytności? Mając za przykłady takie klasyki jak Spartakus czy Gladiator, trudno zrobić dobry film osadzony w okresie panowania Rzymian, na którego nie spadłaby fala krytyki. Centurion z całą pewnością nie jest filmem tej samej klasy, ale również ma swoje zalety. Główną rolę centuriona Quintusa Diasa gra Michael Fassbender, który coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w kinie, pnąc się po szczeblach kariery. Już w kilku produkcjach udowodnił, że aktor z niego dobry, a tutaj tylko to potwierdza. Wiarygodnie wciela się w rolę mężnego centuriona, który poza słowem, włada dobrze także mieczem. Towarzyszą mu m. in. Dominic West, który za dużo czasu ekranowego nie miał oraz piękna Olga Kurylenko, która dzięki swojej urodzie i ekranowej prezencji zdecydowanie jest jednym z plusów filmu. Kurylenko nie jest za dobrą aktorką, ale dzięki temu, że jej rola nie miała dialogów, potrafiła rzetelnie stworzyć postać Etain. Dawała także radę w scenach akcji, w których wyraźnie nie ustępowała męskiej części obsady. Trzeba przyznać Marshallowi, że potrafi robić krwiste historie. Scena batalistyczna i wszystkie walki są bardzo brutalne i realistyczne. Nie jest to bajka dla dzieci, w której krew jest tematem tabu. Tutaj bitwa to pokaz prawdziwej przemocy i barbarzyństwa. Problemem filmu jest scenariusz. Marshall wyznaczył tor fabuły w dość prosty i przewidywalny sposób. Po widowiskowym rozgromieniu IX legionu, nasi bohaterowie uciekają, a Etain z Piktami ich ścigają. Oczywiście liczba legionistów co jakiś czas spada, aż docieramy do finału gdzie pozostają wytrwali. Schemat przypomina trochę Obcego czy Predatora, gdzie łowca po kolei wykańczał bohaterów, a cała akcja polegała na ściganiu się po lasach. Wydaje się to trochę za bardzo oklepany temat. Sytuacji nie zmienia umiejscowienie wydarzeń w 117 roku n.e., a w bohaterów wcielenie Rzymian. Z tego też powodu nie uświadczymy tutaj widowiska na miarę Gladiatora, ale bardziej film przygodowy o próbie przeżycia. Dobry aspektem produkcji jest jej klimat wizualny. Wszystko jest utrzymane w mrocznej stylistyce, a jedyną kolorową rzeczą podczas seansu jest czerwień krwi. Przyzwoite kostiumy i scenografia dodają produkcji wiarygodności i umilają seans. Centurion nie jest filmem wybitnym, który pozostanie częścią klasyki kina. Produkcja jest czystą rozrywką, którą ogląda się lekko i przyjemnie. Wielbiciele tego typu opowieści powinni być zadowoleni.


Autor: Adam_Siennica /fdb.pl