The Day of the Siege: September Eleven 1683 (2012)

Bitwa pod Wiedniem to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Europy, z ważnym polskim akcentem. Dzięki interwencji wojsk polskich pod wodzą króla Jana III Sobieskiego udało się pokonać oblegających Wiedeń Turków. Potyczka ta została przez historyków uznana za jedną z dwudziestu przełomowych bitew w dziejach świata. To dzięki Polsce Europa odsunęła niebezpieczeństwo tureckiej okupacji i niechybnego zwycięstwa islamu nad chrześcijaństwem. Powstanie filmu historyczno-kostiumowego produkcji polsko-turecko-włoskiej o kampanii wiedeńskiej zapowiadano już od kilku lat. Reżyserii "Bitwy pod Wiedniem" podjął się Renzo Martinelli, a nastroje podgrzało zaangażowanie do projektu słynnego amerykańskiego aktora F. Murray’a Abrahama, zdobywcy Oscara za rolę Salieriego w filmie „Amadeusz” Milosa Formana, który miał wcielić się we włoskiego zakonnika, błogosławionego Marka z Aviano. Do tego w filmie wystąpiła śmietanka polskich aktorów: słynny reżyser Jerzy Skolimowski w roli króla Sobieskiego, Piotr Adamczyk, Alicja Bachleda-Curuś, Daniel Olbrychski, Wojciech Mecwaldowski i Borys Szyc. Budżet w wysokości 12 mln euro, widowiskowe efekty specjalne i sceny batalistyczne – to wszystko miało złożyć się na sukces filmu. Szumne zapowiedzi to jedno, ale sygnały od krytyków, którzy już widzieli film wskazują na to, że może on okazać się całkowitym rozczarowaniem. Zaczęło się od zastrzeżeń historyków, którzy uznali, że „Bitwa pod Wiedniem” nie oddaje rzeczywistości historycznej, w znaczny sposób upraszczając i modyfikując fakty. Symbolem stała się flaga z godłem Polski niesiona przez filmowe polskie wojska, na której widniał orzeł nie z XVII, lecz z XX wieku, w dodatku patrzący w złym kierunku. Włoski producent filmu "Bitwa pod Wiedniem", Alessandro Leone wydał oświadczenie, w którym przyznał, że umieszczenie współczesnych symboli w filmie było jego decyzją: „Zabieg ten miał na celu pomóc zagranicznemu widzowi w skojarzeniu wojska Jana III Sobieskiego z Polską, do czego posłużył nam jej współczesny symbol. To samo dotyczy krzyża, który towarzyszy Markowi z Aviano przez cały film. Jest to krzyż Jana Pawła II, którego użycie w filmie ma znaczenie symboliczne dla mnie i dla reżysera filmu. Chcieliśmy w ten sposób złożyć hołd papieżowi, który dokonał beatyfikacji Marka z Aviano.
Krzyż i flaga są pewnymi elementami, które nie są zgodne z prawdą historyczną jednak ich zastosowanie było celowe i miało na uwadze promocję Polski na świecie a nie zadowolenie historyków w kraju. Z tego samego powodu, nigdy nie mieliśmy wątpliwości, że husaria ma się pojawić w bitwie ze skrzydłami, nawet jeśli mija się to z faktami. To nie jest film, który ukaże się tylko w Polsce ale na całym świecie i został przygotowany dla widzów w różnych krajach aby skojarzyli współczesną Polskę ze zwycięstwem i potęgą, a nie znali jedynie smutną stronę historii kraju, który został zniszczony podczas II wojny światowej. Wracając do tematu flagi, jak słusznie zauważono orzeł patrzył w przeciwnym kierunku niż powinien. Za to oczywiście, jako polski producent filmu, czuję się odpowiedzialny i przepraszam wszystkich Polaków" – czytamy w oświadczeniu producenta. Fala krytyki spadła na film ze strony internautów gdy pojawiły się pierwsze zwiastuny „Bitwy pod Wiedniem”. Krytykom nie podoba się, że film opowiadający w dużej mierze o polskiej historii, w całości rozgrywa się w języku angielskim, którym w dodatku polscy aktorzy nie władają zbyt dobrze. Fabuła filmu zapowiada się na naiwną historyczno-filozoficzną opowiastkę, a efekty specjalne wydają się żywcem wyjęte z tanich gier komputerowych. Narastająca krytyka filmu skłoniła producenta do wydania kolejnego oświadczenia, dużo ostrzejszego w tonie, w którym wyraża zaniepokojenie aktualną sytuacją w Polsce. „Staję w obronie polskich i zagranicznych aktorów, którzy w tym filmie pokazali wielki kunszt swojego warsztatu artystycznego i cieszę się że polscy aktorzy będą oglądani za granicą ponieważ ich praca warta jest zaprezentowania.
Wydaje mi się, że taki stosunek mediów stanowi sygnał trudnej chwili dla Polski, która dzisiaj przeżywa nadal sprzeczności przejścia z komunizmu do kapitalizmu, i ta chwila zachęca dziennikarza pozbawionego pokory do poszukiwania własnego sukcesu, próbując stać się bohaterem spektaklu lub autorem najbardziej skandalicznego artykułu. Drugim powodem ataków jest fakt, że niektóre polskie instytucje przyczyniły się do finansowania filmu "Bitwa pod Wiedniem". Atak nie jest skierowany tylko na film, ale także na Polski Instytut Filmowy i na KGHM, bo miały czelność wspierać film, w którym reżyser i producent nie są Polakami.


mowimyjak.pl